PKP będzie modernizować linie kolejowe. Celem stabilna prędkość pociągów

2013-05-11 15:31:31, komentarzy: 0
Polska wywalczyła 73 mld euro na politykę spójności w ramach unijnego budżetu na lata 2014-20. Nie wiadomo, ile dokładnie pieniędzy trafi na rozwój kolei. Ale PKP już planuje inwestycje na najbliższą dekadę. Nie chce powtórzyć błędów z przeszłości, gdy kolejowe projekty często były źle przygotowane, czego skutkiem jest groźba utraty części funduszy unijnych na kolej na lata 2007-13 (muszą być rozliczone do końca 2015 r.). 

"Gazeta" dotarła do dokumentu opracowanego przez PKP Polskie Linie Kolejowe, który jest "wizją" rozwoju infrastruktury kolejowej w Polsce do roku 2023 (do końca 2022 r. będzie trzeba rozliczyć pieniądze na lata 2014-20).
 
 
 
 

- Celem jest wydanie pieniędzy w sposób jak najbardziej efektywny. Inwestycje muszą iść w parze z potrzebami rynku. Chodzi nie tylko o przewóz pasażerów, ale także towarów - mówi "Gazecie" Marcin Mochocki, pełnomocnik zarządu PKP PLK ds. strategii i planowania. 

PKP PLK wybrało wstępną listę ponad 40 projektów, których realizacja może kosztować ponad 30 mld zł. Chodzi m.in. o linie z Warszawy do: Lublina, Białegostoku czy Radomia. Na liście jest dokończenie linii Wrocław - Poznań i modernizacje kluczowych linii z punktu widzenia przewozu towarów: C-E65 oraz C-E59 łączących południe Polski z portami morskimi.

Modernizacje głównych szlaków kolejowych w Polsce mają sprawić, że mimo rozbudowy sieci autostrad i dróg szybkiego ruchu podróż koleją będzie korzystna dla pasażerów. Obecnie najszybszy pociąg z Warszawy do Gdańska jedzie około 5 godzin, w 2015 r. mają to być 2 godziny 45 minut, a w 2023 r. - 2 godziny 30 minut. Z Warszawy do Białegostoku podróż obecnie trwa 2 godziny 50 minut, w 2015 r. ma to być 2 godziny 10 minut, a w 2023 r. - 1 godzinę i 40 minut. Podróż z Wrocławia do Poznania ma się skrócić z 2 godzin 50 minut (tyle jedzie dziś najszybszy pociąg) do 1 godziny i 40 minut w 2015 r. oraz 1 godziny i 20 minut w 2023 r.

Duże czy stabilne prędkości?

Jeszcze niedawno kolejarze chcieli budować w Polsce linie kolejowe dużych prędkości, po których pociągi mknęłyby ponad 300 km/godz. Z braku pieniędzy ten projekt w 2011 r. odłożono na półkę. Nowe władze PKP weryfikują teraz plany dotyczące inwestycji kolejowych. 

- Lepiej dostosować całą linię kolejową do prędkości 120 km/godz., niż zrobić fragmenty na 160 km/godz. i zostawić odcinki, na których trzeba co chwila zwalniać. Oczywiście docelowy standard linii powinien zależeć od jej znaczenia w całej sieci kolejowej - mówi Marcin Mochocki. Kolejarze deklarują, że zamiast gruntownych modernizacji całych linii kolejowych - kosztownych, czasochłonnych i utrudniających ruch - lepiej skupić się na modernizacjach tej infrastruktury, która naprawdę tego potrzebuje. 

Przykładem może być rewitalizacja linii z Poznania do Tczewa. Naprawa mającej 275 km linii będzie kosztowała 330 mln zł. Dzięki pracom tylko na niektórych odcinkach uda się skrócić czas przejazdu pociągów z 5 godzin 17 minut do 2 godzin 55 minut. - Gdybyśmy zrobili gruntowną modernizację, kosztowałaby ona 4 mld zł i trwała 5 lat. A czas przejazdu pociągów byłby tylko o 15 minut krótszy - mówi Marcin Mochocki. Zastrzega, że PKP PLK nie zamierza rezygnować z gruntownych modernizacji. Po prostu, realizując projekty, chce wybrać najlepszy balans pomiędzy kosztami a efektami. 

- Nie ma sensu prostować jednego zakrętu za 100 mln zł po to, by pociąg pokonywał trasę o kilkanaście sekund szybciej, jeżeli te 100 mln zł możemy wydać tam, gdzie uzyskany efekt będzie dużo większy - mówi Mochocki.

Eksperci takie podejście chwalą.

- To sensowne działanie. Na wielu liniach, np. towarowych czy regionalnych, nie są potrzebne bardzo duże prędkości. Ważne jest odwrócenie tendencji skutkującej zamykaniem kolejnych linii kolejowych i odwrotem pasażerów od kolei - mówi prof. Włodzimierz Rydzkowski z Uniwersytetu Gdańskiego.

Pomyśl, później buduj

W niedawnym raporcie inwestycje kolejowe zmiażdżyła Najwyższa Izba Kontroli. NIK wskazał m.in. niewystarczające przygotowanie kadrowe, opóźnienia w przetargach, nierzetelne przygotowanie dokumentów przetargowych. Kolejarze za wlekące się inwestycje winą obarczają też trudne negocjacje społeczne, np. z samorządami, czy przeciągające się procedury. 

Do tej pory na kolei brakowało kompleksowego podejścia do modernizacji. Przykładem może być linia z Warszawy do Siedlec. Podczas jednej z modernizacji zlikwidowano stację kolejową w miejscowości Dębe Wielkie (teraz jest tam przystanek), co oznaczało także likwidację bocznych torów. Skutek jest taki, że szybsze pociągi nie mają możliwości minięcia pociągów podmiejskich zatrzymujących się na stacji. A to spowalnia ruch.

Kolejarze z PKP PLK przekonują, że z polskiej sieci kolejowej można uzyskać znacznie większą efektywność przy stosunkowo niewielkich nakładach finansowych. Przykład? Przy wjeździe na stację Bydgoszcz Główny optymalizacja wjazdu polegająca na zmianie wskazań semafora i lepszym wykorzystaniu istniejącej geometrii linii kolejowej pozwoliła zwiększyć prędkość pociągów z 40 km/godz. do 90 km/godz., dzięki czemu zaoszczędzono około półtorej minuty na przejeździe pociągu. Koszt? Zaledwie 10 tys. zł. 

Właśnie takich tanich rozwiązań ma szukać specjalny zespół ludzi w PKP PLK. 


Źródło:gazeta.pl

« powrót

Dodaj nowy komentarz

Kreator stron internetowych - przetestuj