Czy Polska powinna inwestować w szybką kolej?

2011-11-17 22:31:57, komentarzy: 0

Kosztowna budowa szybkich kolei w Polsce wzbudza spore kontrowersje. - Najpierw doprowadźmy do porządku konwencjonalne linie - przekonują niektórzy eksperci. - Szybka kolej to dla Polski szansa na skok cywilizacyjny - odpowiadają kolejarze.

Zapóźnienia na polskiej kolei są ogromne. Mamy 19 tys. km linii kolejowych, z czego tylko kilka procent nadaje się do jazdy z prędkością 160 km na godz. W takich realiach skrócenie podróży pociągiem z Warszawy do Wrocławia z pięciu-sześciu godzin do 1 godz. 40 min wydaje się czystą abstrakcją. Kolejarze przekonują, że to możliwe, o ile zostanie zbudowana kolej dużych prędkości łącząca Warszawę,Łódź oraz Poznań i Wrocław. Planowane otwarcie mniej więcej za dziesięć lat, pociągi pomkną po niej nawet 350 km na godz.

Ewentualna budowa KDP nasuwa sporo pytań (na część z nich ma odpowiedzieć studium wykonalności tworzone przez hiszpańską firmę IDOM). Czy w Polsce taki projekt może być opłacalny? Czy szybkimi pociągami będzie jeździło wystarczająco dużo pasażerów? No i skąd wziąć 21 mld zł na budowę? Kolejarze liczą na to, że projekt powstanie częściowo w partnerstwie publiczno-prywatnym. Za wykup gruntów pod nową linię będzie musiało jednak zapłacić państwo.

"Na kolei zejdźmy na ziemię. Wymiana zbutwiałych podkładów nie jest tak medialna jak obrazki pociągów mknących 350 km na godz., ale skupienie się wyłącznie na kosztownym projekcie Kolei Dużych Prędkości (KDP) nie przyniesie gospodarce wymiernych korzyści" - pisali niedawno w "Gazecie" Adrian Furgalski, dyrektor w Zespole Doradców Gospodarczych TOR oraz prof. Włodzimierz Rydzkowski, kierownik katedry polityki transportowej na Uniwersytecie Gdańskim.

Kolejarze przekonują jednak, że szybkie koleje nam się opłacą. - Musi być kompromis pomiędzy inwestycjami w linie konwencjonalne i szybką kolej - mówił wczoraj w Warszawie na konferencji dotyczącej szybkich kolei Libor Lochman, zastępca dyrektora wykonawczego CER, zrzeszenia europejskich spółek kolejowych. - Strategia Komisji Europejskiej mówi jasno, że warto rozwijać sieć kolei dużych prędkości nie tylko w starych krajach UE, ale i w nowych - dodał.

Zdaniem Inakiego Barrona, szefa wydziału pasażerskiego Międzynarodowego Zrzeszenia Kolei (UIC) przykłady z Europy pokazują, że często nie opłaca się modernizować tradycyjnych linii do prędkości 200 km na godz. i więcej, bo koszty mogą być podobne do budowy nowej linii na 300-350 km na godz. - Tak zrobiono w Portugalii na linii Lizbona-Porto i w Wielkiej Brytanii pomiędzy Londynem a Manchesterem. A teraz pasażerowie i tak domagają się powstania jeszcze szybszych kolei - mówi Barron.

Tymczasem w czwartek "Dziennik Gazeta Prawna" pisze o opóźnieniach w budowie polskich szybkich kolei. Jak twierdzi "Dziennik", realną datą ukończenia inwestycji jest dopiero 2030 rok. O takim terminie mówi się wśród członków formującego się rządu i najbliższych doradców Donalda Tuska. Gazeta zauważa, że w ciągu kilku lat nie dało się zbudować kolei dużych prędkości nawet w Azji, gdzie najszybszych połączeń jest najwięcej na świecie. Realizacja 345 kilometrów linii na Tajwanie zajęła 15 lat. W Polsce do ułożenia jest 900 kilometrów torów, potrzeba też 50 pociągów.

 

Gazeta

« powrót

Dodaj nowy komentarz

Strony www dla firm - szybko i za darmo!