Historia dworca PKP W Kielcach


Gdy w sierpniu 1885 roku przez Kielce przejeżdżał car Aleksander III pociąg zatrzymał się na 10 minut. Car wysiadł na chwilę, a wtedy na dworzec wyległy tłumy. Sytuacja powtórzyła się w 1902 roku, gdy Kielce były na trasie podróży greckiej królowej.
Tłumy witały też Józefa Piłsudskiego, gdy w 1921 roku przyjechał odebrać honorowe obywatelstwo. Ale gdy w nocy z 17 na 18 maja 1935 roku trumna ze zwłokami marszałka jechała do Krakowa, na dworcu i w okolicy było podobno 40 tys. ludzi.
Marcin Sztandera: Kielczanie mogą być dumni ze swojego dworca?
Paweł Wolańczyk* : - Patrząc na jego obecny wygląd, niekoniecznie. Ale obserwując historię tego miejsca, to zdecydowanie tak. Tak naprawdę sporo kluczowych momentów historii Kielc i Polski tam się zaczęło, albo kończyło.
A konkretnie?
- Gdy w sierpniu 1914 roku strzelcy weszli do Kielc, to w pierwszej kolejności, jako obiekt strategiczny, obsadzili budynek dworca. Spodziewali się, że Rosjanie będą próbować go odbić i rzeczywiście, wkrótce nadjechał rosyjski samochód pancerny uzbrojony w karabin maszynowy. Strzelcy odpowiedzieli ogniem i samochód odjechał. Potem doszło jeszcze do zwycięskiej potyczki z rosyjską konnicą. Polacy wycofali się dopiero, gdy przeciwnicy podeszli pod miasto z artylerią. A Rosjanie na dobre wycofali się z Kielc dopiero w połowie 1915 roku, ale wcześniej spalili budynek dworca.
To była duża strata?
- Tak, skoro Austriacy, którzy zajęli Kielce, szybko go odbudowali. Ten budynek był mocno uszkodzony jeszcze raz, we wrześniu 1939 roku. Ale po remoncie przetrwał do 1966 roku.
Wróćmy do początków kieleckiego dworca. Dlaczego wybudowano go poza miastem? Można tak powiedzieć, bo przecież gdy powstawał, Kielce to była mieścina, której granice kończyły się na mocno śmierdzącej wtedy Silnicy.
- I tak powinniśmy się cieszyć, że dworzec w Kielcach w ogóle powstał. I że stoi w tym miejscu co teraz. W pierwszej wersji linia kolejowa miała przebiegać np. z Piotrkowa do Sandomierza z pominięciem Kielc. Kilku lat później zdecydowano, że zostanie poprowadzona pomiędzy Dęblinem i Dąbrową Górniczą, a w tej wersji dworzec miał stanąć jakieś 3 km za Kadzielnią.
Dlaczego tak daleko?
- Taki przebieg linii i lokalizacja były tańsze, dlatego na tę wersję zdecydowała się firma, która otrzymała koncesję. I pewnie mielibyśmy dworzec daleko za miastem, ale do akcji włączyli się mieszkańcy miasta, którzy utworzyli Komitet Kolejowy. Kielczan obciążono dodatkowym podatkiem, a za uzyskane z tego pieniądze komitet wykupił grunty i przekazał go Zarządowi Budowy Kolei. To się w dłuższej perspektywie opłaciło, bo miasto zaczęło się w tym rejonie mocno rozwijać, choć jeszcze przez 10 lat po jego wybudowaniu ul. Sienkiewicza kończyła się na Silnicy, nie było mostku, a na zdjęciach z tamtego okresu widać pola uprawne.
Chciałoby się, żeby Obice miały takie poparcie...
- Jeżeli budowa lotniska przyniosłaby takie efekty jak linia kolejowa, to pewnie by miało. Trzeba pamiętać, że bez kolei do Warszawy jechano 24 godziny, a żydowską furmanką 36 godzin. I wreszcie, co nie jest bez znaczenia, można było wozić towary, co spowodowało rozwój m.in. kamieniołomu na Kadzielni, powstały wapienniki na Wietrzni. Obok torów ulokowały się zakłady Społem. To było takie okno na świat, bo nareszcie w miarę szybko można było dojechać do Petersburga czy Paryża.
Jak przebiegała sama budowa?
- Możemy pozazdrościć tempa. Trasę linii kolejowej wytyczano w 1881 roku. W 1882 rozpoczęły się prace, zatrudnionych było przy tym 20 tys. robotników. Po 2,5 roku linia licząca kilkaset kilometrów była gotowa. Transport towarów zniszczył wprawdzie drogi, ale obyło się za to bez groźniejszych wypadków. Najgorszy wypadek, to postrzelenie przez jednego z chłopów pod Kielcami dwóch litewskich robotników, którzy zakradli się do jego sadu i kradli gruszki. Nie było nawet strajków.
Otwarcie dworca musiało być dużym świętem...
- Rzeczywiście. 25 stycznia 1885 roku cieszyli się chyba wszyscy. Była orkiestra, zorganizowano specjalny przejazd, a w Kielcach odprawiano modły. Doszło do tylko jednego zgrzytu. Dziennikarzy "Gazety Kieleckiej" zdenerwował fakt, że dworzec w Radomiu ma prawdziwy zegar, a w Kielcach jest atrapa, pokazująca ciągle godzinę 11.30. Zegar zamontowano później, do dziś nie wiadomo skąd to opóźnienie. Za to do pracy na kolei zgłosiło się mnóstwo chętnych. O posadę mechanika ubiegało się aż 76 kandydatów. Jako radiotelegrafista chciało pracować 600 osób.
Podejrzewam, że pociąg był sporą atrakcją.
- Wywoływał spore poruszenie i nieporozumienia. Pracujący w polu przystawali, żeby zobaczyć parachod. A na stacji podróżni obrażali się na gwizdki kolejowe. Mówili, że nie są psami. Jedna mieszkanka nawet chwaliła się, że udało jej się zemścić. Otóż miała kupić bilet a potem wyrzucić go, więc pociąg musiał jechać bez niej. Ale to jednostkowy przypadek, bo kolej już w 1881 roku przewiozła 381 tys. podróżnych i przywiozła do Kielc paru VIP-ów.
Kogo?
- Już w sierpniu 1885 roku przez Kielce przejechał car Aleksander III. Pociąg zatrzymał się na 10 minut, car wysiadł na chwilę, a na dworzec wyległy tłumy. W 1902 sytuacja się powtórzyła, bo tym razem przez Kielce jechała grecka królowa. Pociągiem jeździł też wtedy nieznany nikomu Żeromski. Warto wspomnieć jeszcze kilka przypadków. Tłumy witały Józefa Piłsudskiego, gdy w 1921 roku przyjechał odebrać honorowe obywatelstwo. Jeszcze więcej osób przyszło w nocy 17 na 18 maja 1935, gdy trumna ze zwłokami marszałka jechała do Krakowa. Podobno na dworcu i w okolicy było 40 tys. ludzi. Dla porównania - Kielce liczyły 65 tys. mieszkańców. Ale tłumy wyległy też, żeby zobaczyć pierwszy pociąg elektryczny, który przyjechał do Kielc na przełomie lat 1960/1970.
A jak wyglądał dworzec podczas II wojny światowej?
- To też symboliczne. To koleją deportowano Żydów. We wrześniu 1939 roku budynek został zbombardowany przez Niemców. Ale okupant, w przeciwieństwie do pierwszej wojny, nie kwapił się z odbudową i np. na zdjęciach z tego okresu widać rusztowania podpierające ściany i dach. Niemcy zniszczyli też pomnik Niepodległości ustawiony w 1929 na placu przed dworcem. Dworzec odbudowano po wojnie, pomnik wrócił na miejsce dopiero w 2002 roku.
Sam budynek odbudowano w formie przypominającej pierwszą budowlę z końca XIX wieku.
- Moim zdaniem był on dosyć estetyczny. Ale z czasem stał się za ciasny i nie zapominajmy, że był kilka razy uszkodzony. Dlatego, gdy w latach 60. ruszyła jego rozbiórka, chyba nikt nie żałował. Tym bardziej, że nowy budynek, który stanął w 1971 roku sprawiał wrażenie bardzo nowoczesnego, mocno przeszklonego. To wtedy pojawiły się przejścia podziemne, a całość mogła się podobać.
Ale teraz dworzec nie jest raczej dobrą wizytówką miasta, mówi się, że powinien zostać wyburzony.
- Jestem w stanie to zrozumieć, ale historię związaną z tym miejscem warto upamiętnić.
* Paweł Wolańczyk, historyk współpracujący z Muzeum Historii Kielc.

Dworzec na starych pocztówkach


Strony www dla firm - szybko i za darmo!